Odwaga
Odwaga.
Nie krzyczy.
Nie zawsze stoi na scenie.
Czasem siedzi cicho — w kącie, tam, gdzie boisz się spojrzeć.
Nie błyszczy w świetle reflektorów, nie nosi zbroi ani medali. Często przychodzi niepozorna, w zwyczajny dzień i zaprasza, byś spojrzał inaczej.
Bo odwaga to nie tylko walka.
To gotowość, by zatrzymać się i powiedzieć: nie potrafię.
By odrzucić to, co już nie służy, choć dawało pozory bezpieczeństwa.
By zrobić krok wstecz, choć może wydawać się utratą.
Utratą siebie, włożonego czasu, własnych wyobrażeń.
Odwaga to zgoda na zmianę.
Na szczere rozmowy z samym sobą, bez ucieczki w wymówki.
To kąt, w którym nie siedzi żaden przeciwnik — tylko Ty sam.
I może właśnie tam zaczyna się prawdziwa walka.
I zwykle ją toczysz, gdy Ci się nie chce, gdy już nie możesz, gdy boli nie tylko ciało, ale i dusza.
Walka
Nie o wygraną, lecz o prawdę.
Nie o innych, lecz o siebie.
Bo odwaga nie krzyczy.
Ona szepcze: zostań. Spójrz. Posłuchaj.
I dopiero wtedy – rusz.
Ciosy i kopnięcia to tylko pomost do siebie.
I może da się inaczej.
Tylko na jak długo…




Dodaj komentarz
Want to join the discussion?Feel free to contribute!