,

Relacja z MP 2009 Dariusza Zdebla – sędziego PZMT

W dniach 21-22 marca na Hali Tomexu w Krakowie odbyły się kolejne Mistrzostwa Polski w MuayThai. Hala Tomexu od lat już jest znana w polskim boksie tajskim, to właśnie tutaj były rozgrywane pierwsze zawody PZMT, najpierw na górnej małej hali potem już na głównej dolnej, to właśnie w tym miejscu odbyła się pierwsza w Polsce zawodowa gala MuayThai. Potem na kilka lat organizatorzy przenieśli się w inne miejsce, ale w tym roku wszystko wróciło do korzeni. I właśnie ta hala jest jakby symbolem zmian, które nastąpiły w polskim Boksie Tajskim, bo tak naprawdę wszystko wróciło do korzeni. Ale po kolei.

(w dole strony relacja z finałowej walki Marcina!)

Zawody rozpoczęły się w sobotę około 10 rano wagą i tu pierwsze zaskoczenie jak za dawnych czasów melduje się 94 zawodników i to bez 12 reprezentantów Turcji, którym w ostatniej chwili cofnięty wizy. Wracamy do korzeni, wracamy nie tylko z ilością startujących, ale również ponownie w zawodach biorą udział obcokrajowcy, na wadze meldują się Czesi, Białorusini i Niemcy.. no, właśnie Niemcy, trochę dziwny ten Bundesteam ponieważ mamy w nim Koreańczyka, Albańczyków, Kosowianina oraz kilku Serbów. Czuć atmosferę wielkiego wydarzenia, adrenalina unosi się w powietrzu, kategorie bardzo licznie obsadzone, przeważnie liczą od 8 do 10 zawodników, co wróży wysoki poziom imprezy.


W sobotę startujemy od godziny 13, mamy do rozegrania eliminacje, ćwierćfinały oraz część półfinałów. Walki sprawnie przebiegają brak większych przestojów, bardzo dobrze walczą reprezentanci Niemiec, Czech i Białorusi, nasi również nieodbiegają poziomem, bardzo mało jest walk słabych, zawodnicy doskonale zdają sobie sprawę z tego, iż jest to najważniejsza impreza w sezonie. Walki toczą się aż do godziny 22 potem po 40 walce kończy się pracowity pierwszy dzień.

W niedzielę, dzień finałów. Waga tym razem pracuje już od 8, walki ruszają zaraz po 9, maksymalne tempo. Część finałów jest rozegrana jeszcze przed 16, 9 wybranych rozegrano w ramach gali finałowej po godzinie 16. Po raz pierwszy w naszym kraju finały są rozgrywane tak jak na mistrzostwach świata, czyli nie trzy, lecz cztery rundy, co wymaga od zawodników o wiele lepszego przygotowania kondycyjnego. W kategorii junior do 60 kg wyróżnił się Paweł Kozioł z Chorzowa, mimo bardzo młodego wieku był bardzo waleczny i doskonale przygotowany boksersko, praktycznie całą walkę szedł do przodu ostatecznie w finale pokonując Kubę Rajewskiego z Bydgoszczy. W kategorii junior do 63,5 kg złoto wędruje do Rybnika po tym jak Michał Skiba przez nokaut eliminuje Norberta Ryżkowskiego z Łodzi. Z kolei oglądając finał juniorów w kategorii do 71 kg mogliśmy się przez chwilę poczuć jak w Tajlandii, gdy Dominik Zadora z Bolesławca poszybował i zakończył walkę efektownym kolanem z wyskoku eliminując Piotra Poźniaka z Rzeszowa i zdobywając upragnione złoto. W kategorii do 75 kg Damian Kachniarz przegrywa z Jakubem Jaroszem. Bardzo ładną walkę finałową rozegrały dziewczyny w kategorii juniorki do 54 kg, gdzie spotkały się Beata Porębska z Nowej Huty oraz Magda Kasprzyk z Niepołomic, zawodniczki pokazały naprawdę nieugiętość i odporność na ciosy i mimo że ostatecznie wygrała Magda to również Beata stoczyła bardzo dobrą walkę.

W seniorach w kategorii do 60 kg mogliśmy zobaczyć bardzo dynamiczny pojedynek pomiędzy Tomkiem Pawełkiem z Rzeszowa a Łukaszem Kubiakiem z Rybnika. Zawodnicy dali cztery rundy, szybkiego, dynamicznego i efektownego pojedynku, w którym po praktycznie przegranych dwóch pierwszych rundach i liczeniu zawodnik z Rybnika tak się zmobilizował że ostatecznie wygrał walkę finałową z ogromną przewagą nad rywalem. Kolejna dobra walka została rozegrana pomiędzy Remigiuszem Fabichem z Łodzi a Piotrem Kuterbą z Krakowa. Zwycięzcą został Remigiusz.

Bardzo dynamicznym finałem była kategoria do 71 kg, gdzie zawodnik gospodarzy Marcin Łupkowski spotkał się z Wrocławianinem Rafałem Andrjejcem – Jakubowskim, po wyrównanych dwóch pierwszych rundach stopniowo ale nieubłaganie coraz większą przewagę uzyskiwał Marcin aby w czwartej rundzie już ostatecznie zdominować przeciwnika i bez problemu wygrać walkę finałową.
W kategorii do 75 kg utytułowany Rafał Antończak bez problemu zwyciężył z zawodnikiem z Kielc Piotrem Sobczyńskim.

Za to niezwykłych wrażeń dostarczył finał do 81 kg gdzie Marcin Tomczyk z Sosnowca spotkał się z Kamilem Krokowskim. Marcin stoczył pojedynek na miarę swoich dawnych walk, walkę toczył szybko, doskonale wyczuwał dystans, przestał pchać się w niepotrzebny klincz, w którym za dobrze sobie nie radzi a skupił się na tym, co robi najlepiej, czyli technikach bokserskich i kopnięciach i mimo, że Kamil również stoczył bardzo dobrą walkę to jednak z tym „nowym – starym” Tomczykiem nie miał szans, moim zdaniem to była jedna z najlepszych walk mistrzostw.

Kolejną ciekawą walkę mogliśmy zobaczyć w kategorii wyższej czyli do 86 kg, gdzie Jarek Zawodni z Wałbrzycha pokonał Sidowskiego Macieja z Łodzi. Jarek jest tym jednym z nielicznych zawodników, którzy potrafią używać kolan w klinczu, co doskonale pokazał w tej walce.

Ostatnią walkę mogliśmy zobaczyć pomiędzy Krakowianinami Przemkiem Miękinią a Sławkiem Kaczmarkiem. Przemek od lat jest zawodnikiem przyciągającym liczną rzeszę kibiców na zawody, wielu ludzi przychodzi tylko na jego walki, bo trzeba mu przyznać walczy efektownie, jego prawe dosłownie rozrywają powietrze i demolują przeciwników. Jarek wykazał wielkie serce startując w wyższej kategorii, ale w starciu z „Tankiem” Miękinią to nie wystarczyło, czołg go po prostu parł do przodu a walka została przerwana przed czasem na skutek rozcięcia łuku brwiowego.

Mistrzostwa już za nami, dostarczyły bardzo wielu emocji i tak jak napisałem na wstępie wróciliśmy do korzeni, a hala Tomexu stała się symbolem, jak silne jest Polskie Zrzeszenie MuayThai.
Dariusz Zdebel
prezes TRIADA Piekary Śląskie
sędzia międzynarodowy IFMA
źródło: www.muaythai.pl
0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *